Weekendowa pielęgnacja auta – zrób to sam

Zima, to taki okres, kiedy nie wiemy czego do końca możemy spodziewać się za 2-3 dni. Mróz? Śnieg? Deszcz? Błoto? Mżawka? Do tego jeszcze wszędobylska sól drogowa. Każdy pasjonat motoryzacji wie, że skrajne warunki i temperatury zdecydowanie nie służą naszym autom. Jak więc o nie zadbać? Sprawić, żeby były piękne i jeździło się nimi miło i wygodnie? Paradoksalnie nie jest to ani niewykonalne, ani trudne ani tym bardziej drogie. Dam wam przykład z dzisiaj – mycie + odkurzanie + sprzątanie i pielęgnacja. Mogłoby się wydawać, że taki „detailing” będzie nas kosztował kilkaset złotych. Nic bardziej mylnego – wystarczy kilka prostych narzędzi i dwie godziny wolnego czasu bez pośpiechu. Aby auto zaraz po umyciu i wysuszeniu nie straszyło?

1. Zestaw początkującego detailera 

Wiele tego nie będzie 😉 Pamiętajmy, że jeśli ma być czysto i porządnie – nie możemy pominąć odkurzacza, albo porządnego na akumulatory, albo sieciowego. – ale oba muszą być mocne.

– wiadro, woda, gąbka do mycia auta

– pędzelek (najlepiej okrągły, 30-40mm średnica)

– miękka szczoteczka

– rękawiczki nitrylowe lub lateksowe (ale nie takie co to zaraz pękną albo się rozerwą)

2. Detailing bez Kosmetyków to nie detailing

Mężczyźni kochają takie kosmetyki… wszyscy pasjonaci mają ich więcej niż do ciała 😉 Chemia wcale nie jest ani zła ani groźna – a mało tego może dodatkowo być bezpieczna i przyjazna. Odpowiednio dobrane do potrzeb środki pomogą szybko ogarnąć temat i starczą nam na długi czas. Dla leniwych – mamy ten zestaw w promocyjnej cenie:

👉ZOBACZ ZESTAW

Czego użyłem dodatkowo, w tym przypadku 95% to produkty Nanoclean, pozostałe to klasyczny bliżej nieokreślonej marki płyn do naczyń i woda:

– C12X – szampon do mycia

– C42 do wewnętrznych stron szyb, w gratisie chroni nas przed parowaniem

– C44  do zewnętrznych stron szyb, w gratisie tworzy niewidzialną wycieraczkę

– C41 / C40 – środki do czyszczenia wnętrza i kokpitu – jeden mocniejszy, drugi „light” (opcjonalnie odor remover C48)

– C31 Quick Detailer – mój ulubiony środek do nadawania połysku karoserii, tworzy powłokę ochronną i jest stworzony dla wybitnie leniwych

– C30 – żeby oponki były ładne i czarne

Jeśli nie potrzebujesz całego zestawu, to możesz kupić albo pojedyncze środki, albo w cenach promocyjnych zestawy do czyszczenia wnętrza auta i do detailingu zewnętrznego:

👉 Kup zestaw „Wnętrze Auta” 

 👉 Kup zestaw „Zewnętrzny Detailing” 


Kształt 

3. Mycie auta i jedziemy… ze sprzątaniem  

Najpierw myjemy auto. Na upartego możemy to zrobić nawet na myjni automatycznej (podpowiem – razem z myciem podwozia – przynajmniej w okresie, kiedy na drogach ląduje sól). Jeśli nie mamy takiej możliwości – mycie ręczne. Tu z pomocą przychodzi nam… miękka gąbka dedykowana do mycia auta, wiadro z wodą i kratką na dole (zbiera mechaniczne ciężkie zanieczyszczenia – piasek itp.) oraz szampon – C12X Shampoo Wonder Ceramic. Ogromny plus to jego zapach – owocowy i przyjemny, natomiast zaletą jest to, że świetnie się pieni, działa skutecznie i nie zostawia smug! Potem w ruch idzie albo mikrofibra, albo ircha (tu polecam irchy syntetyczne – z racji tej, że nic nie cierpiało przy ich produkcji). Osobiście użyłem mikrofibry – paradoksalnie chłonie lepiej i jest delikatniejsza. Można wspomóc się również dmuchawą – przyspieszy nam pracę, ale nie jest konieczna.

Screenshot

 Zakamarki, szczeliny i inne trudno dostępne miejsca – będą, czy to pod klapką baku, czy we wnękach drzwi, szczególnie przy zawiasach, czy przy podszybiu albo bagażniku i siłownikach. No ale – one też mogą zostać szybko i sprawnie wyczyszczone. Do tego przyda nam się ściereczka z mikrofibry – w zasadzie 2 albo 3, miękki okrągły pędzelek dość sporych rozmiarów (średnicy powiedzmy od 30-40 mm) i odpowiedni do czyszczenia tworzyw, plastików i innych elementów środek. Polecam w warunkach domowych dwa: jeden to C41 kokpit cleaner – sprawdza się świetnie, jeśli nałożymy niewielką warstwę na czyszczony element atomizerem, przeczyścimy delikatnie pędzelkiem i wytrzemy suchą ściereczką – w przypadku mniej głęboko porysowanych progów, plastików i oparć foteli – spokojnie możemy użyć drugiej ściereczki do czyszczenia (i mieć w zapasie tą 3 jeśli 2 się pobrudzi).

Jeszcze kwestia szyb… no szyby jak szyby, ale fajnie jak są czyste, nie ma na nich paluchów dzieci, języka psa, nalotu z epapierocha i innych dziwnych. Tu akurat pomoże nam zwykły płyn do mycia naczyń i woda (jeśli są naloty kamienne – woda z odrobiną octu – można podkraść z kuchni), ale na ogół… nie ma takiej potrzeby, to skrajne przypadki. A jeśli nie chcemy się męczyć, wystarczą dwa środki – do środka C42 Glass Cleaner – który zapobiega parowaniu szyb, natomiast na zewnątrz C44 Glass Cleaner tworzący niewidzialną „wycieraczkę” i sprawiający, że woda zlatuje z szyby sama. Efekt? Szczególnie teraz, zimą – rewelacja, szczególnie jeśli chodzi o parowanie wnętrza. Poza tym sami popatrzcie na zdjęcia jak szyby się świecą…

A co z deską, plastikami, przyciskami (o ile producent auta postanowił nas jakimiś obdarować i nie zostawił ich tylko 3 na krzyż), gdzie klamki, uchwyty na napoje i cała reszta? Nie… nie będziemy używać niczego nadzwyczajnego, drogiego i dodatkowego – wystarczy nam ponownie C41 – środek do czyszczenia kokpitu, świetnie radzi sobie też z „dopraniem” przy pomocy szczoteczki (miękkiej) elementów wykładziny, dywaników czy fragmentów tapicerki (aczkolwiek to proponuję potem odessać odkurzaczem, aby nie pozostały zacieki). Jeśli wasze pociechy ubabrały coś w aucie smarami, czymś tłustym, palicie, kichaliście ostatnio i kaszleliście na wszystko – pomoże C40 – cytrusowo miętowy środek czyszczący do wnętrz do drugnych zabrudzeń, jeśli C41 czegoś nie doczyścił, to C40 doczyści i zabije smród nikotyny, przemokniętego psa… no a jeśli nadal coś czujecie – polecam C48 – odor remover – jak on sobie nie da rady, to zostaje tylko ozonowanie. A zwykle radzi sobie ze wszystkim i pozostawia po sobie świeży miętowy zapach. Warto zaznaczyć, że pozbywa się nie tylko zapachów i brudu, ale DEZYNFEKUJE – czyli jak znalazł dla ludzi takich jak ja, którzy wszędzie widzą bakterie i zarazki 😉 Porządek i świeży zapach w samochodzie muszą być!


 Zakładam też, że wcześniej umyliście w miarę dokładnie auto, ale… pod klapą bagażnika, w zakamarkach w zderzaku, na progach – zawsze ale to zawsze, choćby nie wiem jak się człowiek starał – zostaną jakieś plamki, zacieki, zaschnięta woda która postanowiła się pojawić po osuszeniu auta z jakiejś głębokiej szczeliny pod uszczelką… i wtedy jak nic sprawdzi się C31 Quick Detailer – wystarczy, że zwilżoną mikrofibrą wytrzemy takie miejsce i przetrzemy w razie potrzeby suchą – efekt powala, szybko, bez nalotu, bez kurzu i co najważniejsze świeci się jak… supernova. 
 

Co dodatkowo zyskaliśmy dzieki zastosowaniu konkretnie tych a nie innych środków od Nanoclean?
 
Lakier nie tylko błyszczy, ale również został zabezpieczony przed trudnymi warunkami atmosferycznymi i zyskał efekt hydrofobowy.
 
Podobnie stało się z szybami od zewnątrz – są czyste a krople same po nich spływają. Natomiast wewnątrz – nawet przy niskich temperaturach nie parują. 
 
Felgi są czyste, opony czarne jak smoła i posiadają warstwę ochronną zapewnioną przez Tyre Shine.
 
Natomiast wnętrze – to już inna bajka, jest czyste, pachnące i bije od niego świeżością. Wygląda jak nowe, plastiki, tworzywa, elementy metalowe – są jak prosto z fabryki. Matowe pozostają matowe, lśniące i połyskujące również. Co najważniejsze – są też zabezpieczone przed szkodliwym promieniowaniem UV i posiadają teraz powłokę odpychającą kurz i zabrudzenia.

Muszę przyznać, że praca przy aucie była relaksująca, nie męczyła a środki spełniły swoje zadanie perfekcyjnie. A całość wygląda tak:

A już za tydzień – zobaczysz jak Nanoclean poradził sobie w ekstremalnych warunkach podczas rajdu Dakar 2026!

A lire également